Jestem rekruterem. Nie przeczytam twojego CV.

20 stycznia 2016 by in category Storytelling with 0 and 3
gotowe2

Druga kawa stygnie sobie powoli na moim biurku i wdycham jej mocny zapach, już teraz czując przypływ energii. Kubek ledwo mieści się między jedną stertą papierów a drugą, a gdy przesuwam go trochę głębiej, jeden z formularzy sfruwa bezgłośnie na podłogę. Wzdycham, patrząc na ponury wizerunek niejakiego pana Marka, spoglądającego na mnie beznamiętnie z dywanu. Jestem rekruterem dużej firmy usługowej i uwielbiam swoją pracę, ale czasem po całym dniu metodycznego przesuwania wzrokiem po kolejnych linijkach tekstu myślę sobie, że chciałabym zobaczyć wreszcie coś nowego.

 

gotowe1

Wybór zdjęcia do CV jest bardzo istotny. To szansa na zrobienie pierwszego wrażenia i warto poświęcić mu trochę czasu.

 

Firmowa skrzynka jest pełna po brzegi. Odkąd tydzień temu rozpoczęliśmy rekrutację, dziennie przychodzą do nas dziesiątki wiadomości i nawet się nie zastanawiam, otwierając kolejne maile, pobierając załączniki i automatycznie dzieląc zgłoszenia na „tak”, „chyba” i „nie”.

Po bohaterskim posortowaniu pierwszych dziesięciu maili, coś nareszcie przykuwa moją uwagę. CV jest przejrzyste i schludne, z podkreślonymi intensywną zielenią nagłówkami. Prostuję się odruchowo przed monitorem, odhaczając w myślach kolejne wymagania naszej firmy. Uniwersytet, liceum, staż w 2014, praca z 2015, liceum… Mrugam, wracając spojrzeniem trzy linijki wyżej. To jeszcze nie ta godzina, aby zaczęło mi się dwoić w oczach. Zerkam podejrzliwie na kawę, ale ta wciąż tylko niewinnie paruje w kąciku między jednym a drugim stosem CV. No tak, zdublowana treść czasem się zdarza, ale na pewno nie ułatwia mi to pracy. Zielone nagłówki lądują bezlitośnie w folderze „chyba”.

Zasłużyłam na przerwę. Odsuwam się od biurka, zamykam oczy i… BLINK! Pierwszą wiadomość łatwo zignorować, ale gdy seria dźwięków generowanych przez pocztę atakuje moje uszy, zaczynam odczuwać wyrzuty sumienia. Otwieram przypadkową z serii nadesłanych przed chwilą wiadomości i pierwszym, co mnie uderza, jest znikoma ilość tekstu.

Klikam. Strona błyskawicznie się ładuje, spoglądam na nią i… I przez chwilę czuję się tak, jakbym to ja brała udział w rekrutacji. Odważnie klikam na czerwony przycisk „otwórz”i przez następną minutę potrafię myśleć tylko o tym, że nareszcie komuś udało się mnie zaskoczyć. Tym razem pozytywnie.

Przeglądając galerię z pracami Adama przyłapuję się na tym, że od dłuższego czasu bez sensu uśmiecham się do komputera. A potem otwieram folder „tak”.

rekruter

Druga kawa stygnie sobie powoli na moim biurku i wdycham jej mocny zapach, już teraz czując przypływ energii.

Poznaj również:

Historię Pauliny
Historię Adama
Historię Ani

Dodaj komentarz


Copyright © 2017 · Smart MBC by ANW
x